Ziu poszła sobie do Jedynego Słusznego centrum handlowego w mieście z zamiarem kupienia losowego ładnego ciuszka. A tu zewsząd atakuje mnie sezon jesienny i absolutny brak kolorów. Doprawdy, wszędzie szarości i przygaszone fiolety. I musztardowy. Musztardowy everywhere. Borze, jak ja nie znoszę musztardowego. Porządny żółty to co innego, Ziu jest żółty-loverem i uważa, że żółty pasuje do wszystkiego - ale proszę, musztardowy?
Ziu jak zwykle inaczej niż reszta świata jesienią ma tendencje do ubierania się jak papuga bardziej i nie widzi nic złego w połączeniu żółtych butów, niebieskich spodni i różowego swetra. A teraz nie może sobie znaleźć nic odpowiedniego, bo po co ubierać się kolorów, skoro można się wtapiać w jesienne tło. Kameleony są fajne, nie?
Na szczęście z odsieczą przyszły resztki wyprzedaży i niebieskie spodnie (kolejne w szafie, to już chyba trzecie - to fetysz, moi mili). Miałam zwlekać z ich zakupem, "och, może znajdę coś lepszego", ale Ziu ma mentalność pięciolatka i planowanie zakupów to jedna z tych rzeczy, która jej nie wychodzi, bo nie. szybka decyzja wyjątkowo sie opłaciła, bo na ten sam ciuch czyhało grono koleżanek rożnej maści. Ale w tej bitwie wygrałam ja. Tak, to była bitwa, bo choć Ziu zbiera wokół siebie zestaw dziwacznych postaci i zazwyczaj nas nie dotyczą jakieś standardowe wytyczne - ale niczym Rasowe Kobiety nie możemy sobie pozwolić na latanie w takich samych łaszkach.
Koniec tego dobrego, kto to zresztą przeczyta, skoro mamy spóźnione cudeńka. Zapraszam do konsumpcji, smacznego.
Stali bywalcy wiedzą, że jak się kliknie zdjęcie Tao (galeria składa się z samych pionowych zdjęć - dzięki Ci, o Tao, że zapewniasz możliwość utrzymania wysokiego standardu estetyki) to się powiększy.
Pan Himchan powinien zostać zdyskwalifikowany za najnowszego singla swojej grupy, ale mu wybaczymy, mimo iż jego galeria nie jest już tak estetyczna jak rywala.
O borze, zaraz mamy finała!










































